Petru nie potrzebuje Schetyny, nie potrzebuje też Kosiniaka

Drukuj

Manifestacja KOD-u i opozycji była swoistą deklaracją jedności wszystkich środowisk, które protestują przeciwko rządom PiS-u. Potwierdzeniem tej jedności była również deklaracja Ryszarda Petru i innych przywódców partii opozycyjnych, że są gotowi zbudować sojusz polityczny i wyborczy oraz - jeśli będzie taka potrzeba - pójść do wyborów pod jednym sztandarem. Taki przekaz budowany był przez opozycję przez cały ostatni tydzień, także w toku dyskusji wokół tzw. audytu czy też konkretniej: informacji rządu w sprawie bilansu koalicji PO-PSL z lat 2007-2015. Czy jednak Ryszard Petru i .Nowoczesna rzeczywiście takiego sojuszu potrzebują? Uważam, że nie.

1. Obiecaliście inną politykę

.Nowoczesna powstała przecież jako reakcja na niezadowolenie z rządów koalicji PO-PSL, w szczególności zaś jako niezadowolenie z polityki uprawianej przez Platformę Obywatelską. Partia, która obiecała obniżać podatki, a w rzeczywistości je podwyższała; partia, która miała bronić wizji kapitałowego systemu emerytalnego, a w rzeczywistości zlikwidowała OFE; partia, która obiecywała wolność światopoglądową, a w rzeczywistości nie potrafiła przez osiem lat uchwalić w najbardziej chociażby podstawowej wersji ustawy o związkach partnerskich… partia ta utraciła swoją wiarygodność dla elektoratu wolnościowego i postępowego.

.Nowoczesna miała być przecież taką realnie wolnościową i postępową alternatywą wobec Platformy Obywatelskiej, która przekształciła się w bezideową partią władzy, broniącą przede wszystkim status quo państwowego, na bazie którego zbudowała swoje imperium. Kolejne raporty Najwyższej Izby Kontroli, której szefem jest przecież człowiek wywodzący się z Platformy Obywatelskiej, obnażają mizerię rządów koalicji PO-PSL, marnotrawienie przez nią środków europejskich, pompowanie administracji państwowej i zadłużanie Polaków, zarówno w perspektywie budżetu krajowego, jak też na poziomie lokalnym.

.Nowoczesna obiecywała domagać się lepszego rządzenia i przebudowy państwa w duchu przede wszystkim racjonalności. Trudno mi zrozumieć, jak to możliwe, że środowisko tak przecież krytyczne wobec Platformy Obywatelskiej w okresie kampanii wyborczej staje teraz ramię w ramię z jej liderami i broni „dorobku” ośmiu lat rządów koalicji PO-PSL podczas debaty w sprawie tzw. audytu? Czy ogłaszanie wszem i wobec możliwości stworzenia przez .Nowoczesną sojuszu politycznego i wyborczego z Platformą i PSL-em nie przekreśla jednoznacznie tej obietnicy, jaką ludzie Ryszarda Petru dali swojemu elektoratowi, a mianowicie, że ich celem będzie zmiana oblicza polskiej polityki? Czy tę zmianę Petru chce wprowadzać z Ewą Kopacz, Grzegorzem Schetyną i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, na krytyce których zbudował w ogóle swoją partię i dał nadzieję ludziom?

2. Walczycie o ten sam elektorat

.Nowoczesna i Platforma Obywatelska – co wszyscy doskonale wiemy – zabiegają de facto o ten sam elektorat. Można wręcz powiedzieć, że to .Nowoczesna z większym prawdopodobieństwem – nie potrafię tego niestety poprzeć żadnymi badaniami socjologicznymi – przejęła ten rdzenny elektorat Platformy Obywatelskiej, który popierał ją w pierwszych latach jej istnienia i sądzę, że to .Nowoczesna w większym stopniu przypomina Platformę z roku 2001 niż dzisiejsza PO. Młodzi i wykształceni z wielkich miast – pozwólmy sobie na odrobinę autoironii – w większości zawiedli się ośmioma latami Platformy, a głosowanie na nią uzasadniali w pierwszej kolejności jako głosowanie na nie-PiS.

.Nowoczesna obiecała, że nie będzie antyPiSem. Domyślam się, że większość wyborców .Nowoczesnej to ludzie, którzy zaczęli dostrzegać totalną bezsensowność i destrukcyjność trwającego już ponad dziesięć lat sporu między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością. Zauważyli, że spór ten nie czyni Polski lepszą i nie przyczynia się do wypracowywania najlepszych dla nas rozwiązań systemowych. Spór ten w istocie rzeczy nigdy – poza kampaniami 2005 roku – nie był sporem merytorycznym czy też programowym, ale przede wszystkim sporem personalnym i estetycznym.

.Nowoczesna miała wykroczyć poza tę dualną pułapkę, tymczasem od pół roku systematycznie wkomponowuje się w ten dychotomiczny podział polskiej sceny politycznej, który nie tylko destruuje (czy właściwie zdestruował) poziom debaty publicznej w Polsce, ale pozostaje kompletnie bezowocny merytorycznie. Nie chodzi przecież o to, żeby nie krytykować PiS-u i żeby ślepo przyklaskiwać Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego współpracownikom! Nic bardziej mylnego! Trzeba krytykować aktualne rządy w Polsce, ale jednocześnie przedstawiać wobec tych rządów mądrą alternatywę. Ona zaś musi opierać się na programie i konkretnych propozycjach zmian, na projektach ustaw i mądrych poprawkach, rzeczowych interpelacjach i konferencjach prasowych, do których posłowie – z szefem włącznie! – powinni być merytorycznie przygotowani.

3. Nie zbudowaliście struktur

.Nowoczesna musi pamiętać, że to właśnie Platforma Obywatelska jest jej głównym rywalem. To przecież nie do elektoratu Prawa i Sprawiedliwości „nowocześni” w pierwszej kolejności adresują swoją ofertę. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że Platforma to partia istniejąca już od 15 lat i że przez ostatnie 8 lat rządziła ona Polską. Trzeba pamiętać, że w wielu samorządach terytorialnych, zarówno na poziomie województwa, powiatu czy gminy, to Platforma z PSL-em nadal rządzą i nawet przedterminowe wybory samorządowe najprawdopodobniej nie doprowadziłyby teraz do większej rewolucji w tym zakresie. Trzeba więc traktować PO poważnie, jako rywala groźnego i silnego.

.Nowoczesna pod wodzą Ryszarda Petru jak gdyby nie zdawała sobie z tego sprawy. Trudno mi powiedzieć, czy wynika to z braku doświadczenia posłów .Nowoczesnej oraz z niewiedzy czy bardziej z naiwności. Jeśli Petru wyobraża sobie, że celem Grzegorza Schetyny jest zbudowanie porozumienia z .Nowoczesną, w którym to Platforma będzie mniejszym i słabszym ogniwem, to jest to zwyczajnie brak profesjonalizmu. Sojusz z .Nowoczesną jest dla PO elementem strategii, której celem jest odzyskanie zaufania Polaków, totalne „walenie” w PiS przy pomocy pozostałych partii opozycyjnych, a ostatecznie połknięcie .Nowoczesnej. Nie dziwcie się, „nowocześni”, że Schetyna wam o tym nie powiedział!

.Nowoczesna jakby zaślepiona sondażami wyborczymi, które przecież ciągle się zmieniają, a za 3 i pół roku mogą być radykalnie odmienne od dzisiejszych, uwierzyła, że nie istnieje dla niej żadne zagrożenie po stronie opozycji. Zapomniano o tym, że to PO i PSL mają silne i dobrze ugruntowane terenowo struktury, które przy pierwszej możliwej okazji połkną młode, liche i nieliczne struktury terenowe partii Petru. Zbudowanie koalicji wyborczej przez „nowoczesnych” z oczywistych względów poskutkuje zdominowaniem list wyborczych przez działaczy PO i PSL-u, których jest więcej, którzy dysponują już jakimś kapitałem i doświadczeniem (przecież to właśnie te partie mają najwięcej prezydentów miast, burmistrzów, wójtów i radnych w samorządach), którzy wreszcie dysponują znanymi w terenie nazwiskami, które w realiach demokratycznych są czasem wystarczającą przepustką do zwycięstwa.

4. Nie nauczyliście się grać

.Nowoczesna istnieje w polskiej polityce ledwie rok, a dopiero od półrocza uczy się funkcjonowania w polityce centralnej. Nie dziwi więc, że jej posłowie – bez doświadczenia i w większości przypadków niestety z niewielką wiedzą o realiach uprawiania polityki – nie nauczyli się jeszcze tego, że polityka to gra. Swoją grę prowadzi Jarosław Kaczyński, ale swoją grę prowadzą również Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz. Tylko Ryszard Petru gry nie prowadzi, a jedynie odbija się od ściany do ściany rozpaczliwie poszukując właściwej odpowiedzi na partie szachów zagrane przez Kaczyńskiego i Schetynę. Nie jest to przytyk, jest to wyłącznie stwierdzenie faktu.

.Nowoczesna musi zacząć uprawiać polityczną grę, jeśli nie chce zniknąć ze sceny politycznej tak, jak znikali już bardziej doświadczeni gracze, jeśli nie chce stać się przystawką, jak stawali się lepsi od Petru rozgrywający. Petru nie zauważył, że po słynnym „światełku w tunelu”, to właśnie .Nowoczesnej skoczyły sondaże, a Platformie spadły. Nie zdziwię się, jeśli nie zauważy również, że po ogłoszeniu „koalicji partii opozycyjnych”, to Platforma zacznie w sondażach rosnąć a .Nowoczesna spadać. Granie w tej samej drużynie, co Schetyna i Kosiniak-Kamysz, to pomaganie przede wszystkim im. Polityczny gracz musi wiedzieć, kiedy staje się narzędziem (żeby nie powiedzieć marionetką) silniejszych graczy.

.Nowoczesna – jest to oczywiste – musi być ostrą, lecz konstruktywną opozycją wobec PiS-u. Jednakże .Nowoczesna musi być jednocześnie wyrazistym i jednoznacznym krytykiem ośmiu lat rządów PO-PSL. Zmarnowano na to szansę w trakcie debaty nad tzw. audytem, kiedy to posłowie .Nowoczesnej domagali się „bilansu uczciwego”, obejmującego blaski i cienie rządów lat 2007-2015. Zostawcie obronę rządów Tuska i Kopacz partiom, które te rządy tworzyły, a wy tymczasem poczytajcie raporty NIK-u i przyjrzyjcie się bardziej wnikliwie temu wszystkiemu, co ministrowie rządu Beaty Szydło powiedzieli. Ponieważ mam jakieś pojęcie o edukacji i nauce, toteż właściwie w wystąpieniach Anny Zalewskiej i Jarosława Gowina znalazłbym mnóstwo rzeczy, które powinno się Platformie wytchnąć. Zastanawiam się, dlaczego „nowocześni” tego nie zrobili.

5. Wybijcie się na niepodległość

.Nowoczesna istnieje i jeszcze nie zmarnowała swojej szansy na stworzenie nowej jakości w polskiej polityce. Nadchodzi jednak ostatni moment, żeby wybić się na niepodległość i zacząć uprawiać niezależną, rzeczową i merytoryczną politykę; politykę opozycyjną wobec PiS-u, ale opozycyjną również wobec PO i jej „dorobku”. Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo odciąć się od tych ośmiu lat Platformy tym, którzy sami byli wtedy działaczami PO (chociażby na poziomie lokalnym), którzy pracowali w kancelarii Bronisława Komorowskiego, którzy kandydowali z „platformianych” list, czym też przecież w pewnym stopniu legitymizowali rządy Tuska/Kopacz. Może jednak czas już najwyższy, aby nie tylko symbolicznie, ale przede wszystkim politycznie i pragmatycznie od tego się odciąć.

.Nowoczesna dała nadzieję elektoratowi wolnościowemu i postępowemu. Uważam, że ta nadzieja jeszcze istnieje. Dostrzegam to „światełko w tunelu”, ale mam nadzieję, że Petru et consortes nie planują wsiąść do pociągu pancernego, u którego sterów wymieniają się Kaczyński ze Schetyną/Kopacz/Tuskiem. Ponieważ znam wielu wspaniałych ludzi z .Nowoczesnej, toteż liczę na to, że potraktują mój tekst nie jako krytykę pisaną przez zacietrzewionego „PiSiora” (a już i taką łatkę przyklejają mi ci, którzy merytorycznej krytyki nie rozumieją), ale zestaw życzliwych rad i sugestii pisany przez tęskniącego za mądrą i racjonalną partią, która będzie w stanie uczynić politykę polską lepszą.

Czytaj również
  • mf

    Zacznijmy Naprawe Rzeczpospolitej od tego zeby znowu zaczac mowic po Polsku. Czy naprawde musi Pan mowic destruuje?

    • Kasia

      A to jakiś błąd? Naprawa Polski powinna zacząć się od merytorycznej dyskusji, a nie od wytykania wyimaginowanych błędów. Poza tym, jeśli się już krytykuje, to wypadałoby samemu pisać poprawnie…