Reaktywacja IV RP?

Drukuj

Beata Szydło i Jarosław Kaczyński ogłosili proponowany skład nowej rady ministrów, która jeszcze w tym tygodniu może zostać powołana przez prezydenta Andrzeja Dudę. W składzie rządu znajdujemy postaci, które uspokajają i na pewno gwarantują odpowiednią dozę rozsądku (szczególnie jeśli chodzi o stan budżetu państwa i kondycję gospodarki (bo przecież można było się o to martwić słuchając obietnic wyborczych PiS-u). Z drugiej jednak strony – wymieniono także szereg nazwisk, które jednoznacznie i raczej niekorzystnie kojarzą się z rządami IV RP z lat 2005-2007.

Strategia – jak widać – zarówno w 2005, tak też w roku bieżącym, jest podobna: twarde jądro PiS-u i realizacja zdecydowanej linii politycznej w zakresie zarządzania państwem, ale obok tego postawienie na racjonalność finansowo-gospodarczą, której strażnikami mają być wybitni niewątpliwie ekonomiści i menedżerowi. W 2005 r. były to Zyta Gilowska i Grażyna Gęsicka, a w 2015 – Mateusz Morawicki i Paweł Szałamacha.

Mocne postaci i powody do spokoju

Mateusz Morawiecki (Ministerstwo Rozwoju) – prezes Banku Zachodniego WBK, człowiek o ogromnej wiedzy w zakresie zarządzania przedsiębiorstwami i makroekonomii; już od kilku tygodni był wskazywany jako kandydat na szefa któregoś z resortów gospodarczych. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to świetny wybór, który bardzo dobrze ocenią rynki finansowe. Na pewno istotne jest również to, że będzie kierował nowym superministerstwem gospodarczym, które będzie systematycznie przejmowało niektóre zadania wygaszanego Ministerstwa Skarbu Państwa, co na pewno ułatwi podejmowanie decyzji i planowanie rozwoju gospodarczego. Należy liczyć również na spójniejsze zarządzanie funduszami unijnymi w koordynacji z rozwojem gospodarczym całego kraju.

Paweł Szałamacha (Ministerstwo Finansów) – człowiek z doświadczeniem w administracji państwowej (w Ministerstwie Skarbu Państwa); jako poseł od 2011 r. dał się poznać jako osoba znająca się na finansach publicznych i opowiadająca się za odpowiedzialnym planowaniu budżetowym. Bardzo dobry wybór z punktu widzenia polskiego budżetu.

Konrad Szymański (minister ds. europejskich) – europoseł od 2004 do 2014 r., aktywny i rzeczowy, w rankingach „Polityki” i „Rzeczypospolitej” uznawany za najlepszego polskiego posła do Parlamentu Europejskiego. To doskonały wybór na ministra koordynującego stosunki z instytucjami UE, znający specyfikę działania unijnej administracji, posiadający kontakty w Brukseli i na pewno będzie on dobrze uzupełnieniał kompetencji i doświadczenie nowego szefa MSZ.

Marek Gróbarczyk (Ministerstwo Gospodarki Morskiej) – europoseł i specjalista w zakresie gospodarki morskiej, pełnił już ten urząd przez krótki czas w 2007 r. Wyodrębnienie tego resortu daje nadzieję, że w tym sektorze tym będzie można liczyć na mądre i lepiej przemyślane zarządzanie. Nie wiem, jaka będzie jego koncepcja rządzenia, ale ja bym oczekiwał działań mających na celu ożywienie żeglugi śródlądowej i przygotowanie strategii odbudowy infrastruktury śródlądowej.

Jarosław Gowin (Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wicepremier) – poseł, który co prawda typowany był jako szef MON-u (nigdy w to nie wierzyłem), ja zaś liczyłem, że trafi do edukacji narodowej. Wiele razy wypowiadał się krytycznie o działaniach Barbary Kudryckiej jako szefowej tego resortu. Na pewno zna środowisko naukowe i należy oczekiwać od niego racjonalności w zarządzaniu nauką (zresztą racjonalnością wykazał się też wieloma działaniami jako szefa Ministerstwa Sprawiedliwości w rządach PO).

Anna Streżyńska (Ministerstwo Cyfryzacji) – była szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, więc na pewno specjalistka w zakresie cyfryzacji. Dała się poznać ze zdecydowanych działań wobec wielkich firm telekomunikacyjnych. Może cyfryzacja będzie czymś więcej niż przymiotnikiem w nazwie ministerstwa?

Wielkie znaki zapytania

Konstanty Radziwiłł (Ministerstwo Zdrowia) – lekarz i były działacz samorządu lekarskiego (czy nie będzie bronił za bardzo interesów korporacyjnych?). Znany z bardzo kompetentnych wypowiedzi na temat stanu służby zdrowia w Polsce. Ale czy okaże się dla polskiej służby zdrowia kimś więcej niż Zbigniew Religa czy Marian Zembala?

Anna Zalewska (Ministerstwo Edukacji Narodowej) – działaczka samorządowa i posłanka od dwóch kadencji. Pracowała co prawda w komisji edukacji narodowej, jednak nie dała się poznać jako szczególna specjalistka od edukacji. Czy to dowód, że kolejny rząd edukację narodową traktuje po macoszemu? Czemu na tym stanowisku nie znalazła się jakaś znacząca postać z tytułem profesorskim?

Witold Waszczykowski (Ministerstwo Spraw Zagranicznych) – na szczęście jest to dyplomata innego formatu niż Anna Fotyga i na pewno aktualnie najlepszy kandydat na tę funkcję w PiS-ie. Człowiek zarazem z doświadczeniem w pracy w MSZ, strukturach europejskich oraz NATO-wskich, choć nie zasłynął z języka dyplomatycznego. Należy mieć nadzieję, że jako szef dyplomacji powściągnie swój polityczno-partyjny temperament, bo na pewno kwalifikacje ma wystarczające, żeby dobrze pokierować tym resortem. Czy jednak nie zablokuje całkowicie wszelkich kanałów komunikacji z Rosją? Czy nie porzuci kursu europejskiego względem amerykanofilskiej naiwności?

Bojownicy IV RP

Antoni Macierewicz (Ministerstwo Obrony Narodowej) – już od kilku tygodni typowany na to stanowisko, więc już raczej wszyscy zdążyli się z tym faktem oswoić. Likwidator WSI i największy tropiciel spisku smoleńskiego. Nie można mu ujmować wiedzy na temat służb specjalnych – czy jednak są to wystarczające kwalifikacje do objęcia szefostwa w MON, szczególnie w czasach tak niespokojnych? To jednoznaczny dowód na to, że PiS będzie budował mocne stanowisko państw Europy środkowej i wschodniej wewnątrz strategii obronnej NATO. Należy się spodziewać jeszcze ostrzejszego kursu wobec Rosji, m.in. w sprawie ukraińskiej.

Zbigniew Ziobro (Ministerstwo Sprawiedliwości) – efekciarz znany przede wszystkim ze swojej aktywności medialnej, akcji wobec jednego z lekarzy oraz słynnej wypowiedzi, że „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Raczej niewiele zademonstrował działań i decyzji, które poprawiły funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Obawiam się, że niewiele spośród pozytywnych zapowiedzi PiS-u (nt. usprawnienia prac sądów) uda się zrealizować podczas jego szefowania wymiarowi sprawiedliwości. Raczej spodziewam się czkawki efekciarstwa i ręcznego sterowania prokuraturą po jej włączeniu pod zarząd ministra. Zaskoczony jednak jestem, że Jarosław Kaczyński pozwolił Ziobrze wrócić na tak eksponowane stanowisko.

Mariusz Błaszczak (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji) – wierny człowiek Jarosława Kaczyńskiego, który na pewno będzie realizował wytyczne prezesa w tym jakże ważnym resorcie siłowym. Po ponownym włączeniu administracji do tego resortu będzie on niezwykle ważną personą w partii ze względu na jego wpływ na władze w urzędach wojewódzkich.

Mariusz Kamiński (koordynator ds. służb specjalnych) – jeden z najwierniejszych żołnierzy prezesa. Braku wiedzy na temat służb specjalnych nie można mu zarzucić, ale czy na pewno powinno się powoływać na stanowisko ministerialne człowieka skazanego – co prawda nieprawomocnym wyrokiem – za przestępstwo popełnione w zakresie kierowania urzędem publicznym?

Reaktywacja IV RP?

Teraz jednak pojawia się pytanie kluczowe: czy nowy rząd PiS-u okaże się de facto reaktywacją polityki budowania IV RP, jaką zapowiadano w 2005 r.? Czy szefowie tzw. resortów siłowych (Macierewicz – Ziobro – Błaszczak) będą grali pierwsze skrzypce i zdominują „racjonalistów” (Szałamacha – Morawiecki – Szymański)? Co ciekawe, hasło IV RP w minionej kampanii wyborczej nie pojawiło się ani razu, więc zapewne będziemy mieli „cichą IV RP”.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia z PiS-em, należy spodziewać się dominacji – przynajmniej na poziomie PR-owskim – ministrów „siłowych”. Niestety każdy z nich cieszy się bardzo złą opinią w większości mediów w Polsce, a także niezwykle ograniczonym zaufaniem Polaków. Nie są to więc najlepsze wizytówki rządu Beaty Szydło. Okazać się może za jakiś czas, że najbardziej „PiS-owscy PiS-owcy” będą dla rządu Beaty Szydło największym problemem. Co wtedy zrobi nowa Pani Premier?

Czytaj również